03 sierpnia 2013

PROLOG

A więc zapraszam na prolog :) Dedykacja dla cioci Venik :)

   
   Odgłos kroków niósł się głuchym echem po kamiennym korytarzu. Wysoki postawny mężczyzna zatrzymał się przed bogato zdobionymi drzwiami, skinął głową dwóm strażnikom, a uzyskawszy nieme przyzwolenie, wszedł do komnaty.
   Za każdym razem, kiedy stawał przed obliczem swojego pana przeszywał go dreszcz. Lavazzo był jednym z najbardziej okrutnych ludzi. Doskonale pamiętał, jakie ciężkie kary dawał władca. Nieraz wił się z bólu, marząc o zakończeniu tortur.
Otrząsając się ze strachu, ukłonił się nisko i szepnął służalczym głosem:
-- Mój Panie…
-- Adrien… Czekałem na ciebie. Liczę, że tym razem masz dla mnie zadowalające wieści. Nie chciałbym znowu słyszeć twoich krzyków – wysyczał władca. Uśmiechnął się paskudnie i łaskawie skinął ręką. – Mów, proszę.
-- Znalazłem ją, Panie. Znalazłem Diament – widząc aprobatę w oczach Lavazzy, kontynuował: - Dziewczyna ukrywa się w Agavergi.
-- Dobrze się spisałeś, sługo. Na tym twoje zadanie się kończy. Możesz odejść. Dzięki tobie mam dobry humor.
W odpowiedzi sługa jedynie się skrzywił. Kiedy zamknęły się za nim drzwi, z cienia wyszedł Vasuki. Był „prawą ręką” króla, doradcą, osobą, która nigdy nie zawodzi.  Mężczyzna był niski i krępy, przez co zawsze był obiektem drwin i śmiechów. Jednak nikt nigdy nie odważył się powiedzieć mu tego wprost.
   Drżącą ręką przesunął po przerzedzonych włosach, widząc drapieżny uśmiech. Wiedział, że taki wyraz twarzy może oznaczać tylko jedno – jego senior opracował plan, który był odstępstwem od wszelkiej moralności, przyzwoitości i honoru. Miał tylko być wypełniony. Podniósł głowę i oczekiwał na rozkaz.
-- Vasuki, przyślij do mnie Lancelota. Czeka go wycieczka do Agavergi...

***

   Stał na krawędzi. Tuż pod nim był wąski klif i wyszczerbione skały. Odparowywał pchnięcia, ale czuł, że dłużej już nie da rady. W fechtunku był najlepszy, ale nawet jego mentor po dwugodzinnej walce padłby z wycieńczenia. Jego przeciwnik był silniejszy i bardziej wytrzymały. Powoli znajdował się coraz bliżej spadku. Serce chciało wyskoczyć mu z piersi. Drżące nogi odmawiały współpracy.
   Wtedy ją zobaczył. Piękną dziewczynę o miodowozłotych falach. W jej lazurowych oczach czaiło się przerażenie. Chłopak zastanawiał się, co ją tak poruszyło, ale w tym samym momencie otrzymał odpowiedź. Jego rywal wykonał fintę, a on sam poczuł piekący ból w piersi. Zatoczył się i runął w dół…
   Lysander gwałtownie usiadł na łożu. Ciężko oddychał. Ten sen. Śnił mu się co noc od dłuższego czasu. Nie wiedział, co może oznaczać. Ta dziewczyna. Jej oczy. Wydawało mu się, że już gdzieś ją widział. Myśli wirowały w jego głowie. Nie chciał wierzyć, że była tylko snem. 
   Jedyne, co jeszcze pamiętał, to blask, który w pewnym momencie wydobył się z jej piersi. Potem była tylko ciemność.

5 komentarzy:

  1. No Wspaniale. Po prostu WSPANIALE! Jestem zachwycona tym, że zdecydowałaś się publikować! To opowiadanie będzie murowanym hitem, bo jest napisane we wspaniałym stylu, bardzo intrygująco i pomysłowo. Ja osobiście deklaruje się jako stała czytelniczka na wieki, wieków :) Dużo weny i wytrwałości! Pozdrawiam!
    Venetiia Noks :)
    PS. A bloga założyłaś nie dzięki mnie, tylko dzięki temu, że masz talent, ja Cię tylko namówiła do jego pokazania światu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialnie, :p serio, uwielbiam historie z dreszczykiem a twoja to wgl ;D ja chce dalej! /lapciaa..<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, zapowiada się ciekawie. Ciesze się, że piszesz opowiadanie autorskie, będzie oryginalnie. Podoba mi się prolog i czekam na pierwszy rozdział

    Zapraszam do mnie na http://hgdm-baby-i-wait-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie! Zapowiada się na prawdę ciekawie :) Zdaje się, że jeszcze wieloma sprawami nas zaskoczysz. Fajnie jest zobaczyć w końcu jakieś interesujące opowiadanie według AUTORSKIEGO pomysłu!
    Pozdrawiam, życzę dużo weny i biorę się za rozdział pierwszy
    pakuti
    P.S. Zapraszam do mnie http://forever-note.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam napisać "Zapowiada się ciekawie" ale to byłoby już po raz 3 chyba... Bardzo mnie zaintrygowałaś początkiem twojej historii. Dziwnie mi się to czytało bo ostatnio tylko Harry Potter zaprzątał mi myśli. Fajnie zaczęłaś bo już na samym początku mamy jedną wielką niewiadomą i te czarne charaktery... Jak przeczytałam "wysyczał" to od razu skojarzyło mi się z Voldziem, ale jak już pisałam ostatnio żyje tylko w czarodziejskim świecie. Na koniec mogę tylko zadeklarować się jako stała czytelniczka i dodać cię do obserwowanych. Mogę jeszcze życzyć dużo weny i zapału (przede wszystkim) bo mnie samej go brakuje...
    Pozdrawiam
    ~arurka

    OdpowiedzUsuń

Weszłaś/wszedłeś = skomentowałaś/eś.
Byłabym wdzięczna KAŻDEJ osobie, która zostawi po sobie jakiś mały, maleńki ślad. Dla Was to kilka słów, a dla mnie kilka kilogramów więcej motywacji :)