A więc zapraszam na prolog :) Dedykacja dla cioci Venik :)
Odgłos kroków niósł się głuchym
echem po kamiennym korytarzu. Wysoki postawny mężczyzna zatrzymał się przed
bogato zdobionymi drzwiami, skinął głową dwóm strażnikom, a uzyskawszy nieme
przyzwolenie, wszedł do komnaty.
Za każdym razem, kiedy stawał
przed obliczem swojego pana przeszywał go dreszcz. Lavazzo był jednym z
najbardziej okrutnych ludzi. Doskonale pamiętał, jakie ciężkie kary dawał
władca. Nieraz wił się z bólu, marząc o zakończeniu tortur.
Otrząsając się ze strachu, ukłonił się nisko i szepnął
służalczym głosem:
-- Mój Panie…
-- Adrien… Czekałem na ciebie. Liczę, że tym razem masz dla
mnie zadowalające wieści. Nie chciałbym znowu słyszeć twoich krzyków – wysyczał
władca. Uśmiechnął się paskudnie i łaskawie skinął ręką. – Mów, proszę.
-- Znalazłem ją, Panie. Znalazłem Diament – widząc aprobatę
w oczach Lavazzy, kontynuował: - Dziewczyna ukrywa się w Agavergi.
-- Dobrze się spisałeś, sługo. Na tym twoje zadanie się
kończy. Możesz odejść. Dzięki tobie mam dobry humor.
W odpowiedzi sługa jedynie się skrzywił. Kiedy zamknęły się
za nim drzwi, z cienia wyszedł Vasuki. Był „prawą ręką” króla, doradcą, osobą,
która nigdy nie zawodzi. Mężczyzna był
niski i krępy, przez co zawsze był obiektem drwin i śmiechów. Jednak nikt nigdy
nie odważył się powiedzieć mu tego wprost.
Drżącą ręką przesunął po
przerzedzonych włosach, widząc drapieżny uśmiech. Wiedział, że taki wyraz
twarzy może oznaczać tylko jedno – jego senior opracował plan, który był odstępstwem
od wszelkiej moralności, przyzwoitości i honoru. Miał tylko być wypełniony. Podniósł
głowę i oczekiwał na rozkaz.
-- Vasuki, przyślij do mnie Lancelota. Czeka go wycieczka do
Agavergi...
***
Stał na krawędzi. Tuż pod nim był
wąski klif i wyszczerbione skały. Odparowywał pchnięcia, ale czuł, że dłużej
już nie da rady. W fechtunku był najlepszy, ale nawet jego mentor po
dwugodzinnej walce padłby z wycieńczenia. Jego przeciwnik był silniejszy i
bardziej wytrzymały. Powoli znajdował się coraz bliżej spadku. Serce chciało
wyskoczyć mu z piersi. Drżące nogi odmawiały współpracy.
Wtedy ją zobaczył. Piękną dziewczynę
o miodowozłotych falach. W jej lazurowych oczach czaiło się przerażenie. Chłopak
zastanawiał się, co ją tak poruszyło, ale w tym samym momencie otrzymał
odpowiedź. Jego rywal wykonał fintę, a on sam poczuł piekący ból w piersi. Zatoczył
się i runął w dół…
Lysander gwałtownie
usiadł na łożu. Ciężko oddychał. Ten sen. Śnił mu się co noc od dłuższego
czasu. Nie wiedział, co może oznaczać. Ta dziewczyna. Jej oczy. Wydawało mu
się, że już gdzieś ją widział. Myśli wirowały w jego głowie. Nie chciał
wierzyć, że była tylko snem.
Jedyne,
co jeszcze pamiętał, to blask, który w pewnym momencie wydobył się z jej
piersi. Potem była tylko ciemność.
No Wspaniale. Po prostu WSPANIALE! Jestem zachwycona tym, że zdecydowałaś się publikować! To opowiadanie będzie murowanym hitem, bo jest napisane we wspaniałym stylu, bardzo intrygująco i pomysłowo. Ja osobiście deklaruje się jako stała czytelniczka na wieki, wieków :) Dużo weny i wytrwałości! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńVenetiia Noks :)
PS. A bloga założyłaś nie dzięki mnie, tylko dzięki temu, że masz talent, ja Cię tylko namówiła do jego pokazania światu :)
Genialnie, :p serio, uwielbiam historie z dreszczykiem a twoja to wgl ;D ja chce dalej! /lapciaa..<3
OdpowiedzUsuńHmm, zapowiada się ciekawie. Ciesze się, że piszesz opowiadanie autorskie, będzie oryginalnie. Podoba mi się prolog i czekam na pierwszy rozdział
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na http://hgdm-baby-i-wait-for-you.blogspot.com/
Pięknie! Zapowiada się na prawdę ciekawie :) Zdaje się, że jeszcze wieloma sprawami nas zaskoczysz. Fajnie jest zobaczyć w końcu jakieś interesujące opowiadanie według AUTORSKIEGO pomysłu!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, życzę dużo weny i biorę się za rozdział pierwszy
pakuti
P.S. Zapraszam do mnie http://forever-note.blogspot.com/
Chciałam napisać "Zapowiada się ciekawie" ale to byłoby już po raz 3 chyba... Bardzo mnie zaintrygowałaś początkiem twojej historii. Dziwnie mi się to czytało bo ostatnio tylko Harry Potter zaprzątał mi myśli. Fajnie zaczęłaś bo już na samym początku mamy jedną wielką niewiadomą i te czarne charaktery... Jak przeczytałam "wysyczał" to od razu skojarzyło mi się z Voldziem, ale jak już pisałam ostatnio żyje tylko w czarodziejskim świecie. Na koniec mogę tylko zadeklarować się jako stała czytelniczka i dodać cię do obserwowanych. Mogę jeszcze życzyć dużo weny i zapału (przede wszystkim) bo mnie samej go brakuje...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
~arurka